Dekoruje | DZIAŁKOVELOVE | INNE | W DOMU

NASZE BALI :) CZYLI BALKON W BLOKU :)

1 czerwca 2017

Nasz balkon pełnił głównie funkcję suszarni lub palarni. Kilka lat temu próbowałam coś tam na nim zorganizować ale nie bardzo mi to wyszło, a ponieważ ogrodnik ze mnie żaden to kwiaty uschły jeszcze przed końcem lata 🙁 Tak szczerze to nie doceniałam balkonu dopóki nie pojechaliśmy do Chorwacji, tam mieliśmy wielki taras nad samym morzem…bajka 🙂 Zapragnęłam czego podobnego w domu 🙂

W tym roku nie wybieramy się do Chorwacji wbrew wcześniejszym ustaleniom , zostajemy w domu. Doszłam więc do wniosku, że skoro będziemy się kisić w bloku przez całe lato ( poza kilkoma wypadami ) to warto stworzyć sobie własne miejsce gdzie będziemy mogli zjeść śniadanie na powietrzu, posiedzieć i połapać promienie słońca, a wieczorkiem spędzić czas we dwoje pijąc sobie piwko i rozmawiając do późnych godzin.

Efekt który dziś Wam zaprezentuje to nie jest jeszcze moje ostatnie słowo, znaczy ostatnie w tym roku, ale za rok balkon przejdzie remont. Położymy tynk, zmienimy kafle, pomalujemy i kupimy nowe leżaki. W tym roku budżet był skromny więc nawet nie bawiliśmy się w zmianę koloru. Ten wstrętny żółty kolor wybrała jeszcze moja Mama, ale i tak dziś nie jest taki jak był zaraz po pomalowaniu wiele lat temu, wtedy był kanarkowy! Tak żółty, że jak wracałam z pracy to miałam wrażenie, że się pali! 🙂 Na szczęście słonko zrobiło swoje 🙂 Balkon był remontowany około 10 lat temu, my kiedy się wprowadziliśmy skupiliśmy się na remoncie wewnątrz, a balkon celowo pomijaliśmy ze względów finansowych jaki i braku pomysłu na niego. Zobaczymy jak nasze tegoroczne pomysły się sprawdzą i na tej podstawie postanowimy o ostatecznym wyglądzie balkonu za rok.

Planowanie balkonu:

Co jest najgorsze w balkonach w blokach? Brak prywatności! Jakkolwiek byśmy się „schowali” to i tak nago chodzić nie możemy 😉 Bloki są położone blisko siebie, a sąsiedzi zaglądają sobie w „garnki”. Alei tak nie jest aż tak źle, bo jak patrzę na nowe budownictwa to zastanawiam się czy projektanci/architekci/deweloperzy mają jakiekolwiek pojęcie o życiu. Minimalne odległości między oknami, balkonami i…domami! Mieszkania kosztują majątek i czy chcesz czy nie chcesz to wiesz co sąsiedzi robią. Ale jak się okazuje to jest to zgodne z prawem.

Głównym celem naszego balkonu było właśnie „schowanie” się przed światem. Początkowo mieliśmy pokryć barierkę płotkiem ze starych desek, ale Mąż nie miał czasu i chęci na „moje wymysły” 🙂 Wymyślił więc płachtę, którą planował przepleść między szczebelkami, ale w porę zorientowaliśmy się, że przez płachtę na balkonie będzie duszno, a przecież planujemy tam koczować całe lato.

Szukając inspiracji w necie postanowiliśmy kupić matę trzcinową lub bambusową. Ponieważ cena grała ogromna rolę to wybraliśmy matę bambusową. Mąż musiał przyciąć ją troszkę, a ponieważ prowizorki są najtrwalsze to zamontował matę do barierek za pomocą plastikowych zacisków. I tak powstała nasza oaza spokoju, którą za sprawą bambusowej osłony nazwaliśmy BALI 😉 Już nie pijemy kawy na balkonie tylko na Bali 🙂 Dzięki osłonce zrobiło się przytulnie i intymnie, nie mam już poczucia, że każdy patrz. Mata bambusowa ma na mnie kojący wpływ. Teraz kiedy siadam sobie na krzesełku i piję kawę otacza mnie spokój, zatapiam się w intymności. Sama nie wierzę, że udało nam się to osiągnąć 🙂

Wprawdzie ogrodnik ze mnie słaby, ale dałam sobie jeszcze jedną szansę i posadziłam kwiaty. Polecono mi gazanie, pelargonie i surfinie, głównym kryterium była odporność na silne promienie słoneczne. Na naszym balkonie mamy słońce od 8 do około 10-11. Ale bardzo intensywne i palące. W zeszły roku zapomniałam zabrać kocyka, dwa dni i wyblakł jakby leżał tam cały sezon. Gdybym nie pracowała to bym co wieczór zdejmowała kwiaty, a po 11 wystawiał je na balkon, ale niestety nie mam czasu na takie zabiegi. Kwiaty więc muszą być wytrzymałe i te co mam to podobno takie są 🙂 Sadziłam jak mi się podobało, efekt będzie widoczny dopiero na przełomie czerwca i lipca, ale nawet teraz kolorowe kwiaty tworzą klimat 🙂

Wieczorem jest równie pięknie, ale bardziej romantycznie za sprawą lampionów i świec. Uwielbiam nasz balkon, nie jest to wprawdzie mój wymarzony wystrój, ale i tak czuję się na nim jak na Bali 🙂 Zaraz po pracy siadam tam z kawą i chłonę spokój. Dzisiejszy wpis również powstaje tu 🙂

Mój Tato wiele lat temu podłączył tu prąd, dzięki czemu mogę podłączyć ładowarkę czy lampkę. Stolik i krzesełka kupiliśmy zaraz jak się wprowadziliśmy więc na szczęście tu nie musieliśmy inwestować, ale jeśli szukacie podobnego zestawu to możecie go kupić np. tu ( klik ).

Doniczki białe kupiłam dwa lata temu za bardzo małe pieniądze, chyba 8 zł za sztukę, a brązowe należały jeszcze do mojej Mamy, miałam je nawet przemalować na biało, ale w sumie te brązowe pasują do obecnego stylu „bali” 😉

Kwiatuszki kupiłam na targu w moim mieście i posadziłam w starych doniczkach.

Lampki są z Pepco i kosztowały około 15 zł.

Jedyne z czym zaszalałam to ten biały lampion, kosztował 30 zł w Pepco, ale po prostu musiałam go

mieć 🙂

Nasz koszt metamorfozy balkonu:

Mata/osłonka: 85 zł

Kwiatki: 70 zł ( ale jakby mój Mąż pytał to 25 zł 😉 )

Lampion: 30 zł

Pozostałe dekoracje już mieliśmy w domu 🙂

Moje inspiracje na ten rok:

Niebałaganka ( klik )

Justynka ( klik )

W przyszłym roku planujemy generalny remont balkonu, będzie…biało szaro 🙂 Ktoś zaskoczony?

Chyba nie 🙂

A jak Wasze balkony i tarasy w tym roku?

Ps. Pisząc ten wpis nie wiedziałam jeszcze, że staniemy się właścicielami ogródka działkowego 🙂 Także będzie więcej wpisów ogrodowych 🙂

Podziel się linkem...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on Pinterest