Chorwacja | W PODRÓŻY

NASZE WAKACJE W CHORWACJI 2016! JAK BYŁO?

23 czerwca 2017

Długo kazałam Wam czekać na ten wpis i pozostałe, które podsumują nasz urlop. Po pierwsze dlatego, że kiedy wróciliśmy do kraju nastała jesień więc tematy bieżące zepchnęły wakacyjne wpisy. Po drugie po powrocie nie miałam zupełnie weny do pisania ( mój mózg nadal opalał się na chorwackiej plaży 😉 ). Po trzecie po Chorwacji oprócz zakochania został też niesmak. Wiecie, że byliśmy ze znajomymi, cóż już się z nimi nie kolegujemy. Może za jakiś czas pojawi się wpis na ten temat, ale kiedy próbuje go pisać moje nerwy nie są w stanie tego znieść…nadal, po prawie roku. To wszystko sprawiło, że nie do końca miałam ochotę wracać wspomnieniami do tego co było. Ale ktoś nie zniszczy nam wspomnień 🙂 Trzeba być ponad to co złe i toksyczne.

Podróż

Z Polski wyruszyliśmy 8 sierpnia. Podróż minęła bezpiecznie, szybko i wygodnie z kilkoma przystankami i krótkim noclegiem. 9 sierpnia około 7 rano dotarliśmy do Plitwickich Jezior ( klik ),

a stamtąd około godziny 15 pojechaliśmy do Nemiry. Noclegi w naszym Ośrodku mieliśmy zarezerwowane od 10 sierpnia. Byliśmy pewni, że na Plitwickich Jeziorach spędzimy cały dzień, tam zjemy kolację i znajdziemy nocleg, ale wyszło inaczej. W Nemirze byliśmy około godziny 19-20, mieliśmy nadzieję, że nasz pokój będzie wolny, ale niestety. Mogliśmy przespać się na parkingu, ale byliśmy zmęczeni ( zwłaszcza kierowca ) i brudni po podróży. Zaczęliśmy szukać pokoju, ale w sierpniu jest to bardzo trudne, wręcz niemożliwe. Na szczęście dzięki Mojemu Mężowi, który mówi po Czesku udało się 🙂 Pokój był drogi ( 50 e ), malutki, bez łazienki ( która była na korytarzu ), ale był. Po prysznicu było już prawie idealnie. Noc była ciężka, 4 osoby w jednym pokoju w tym jedna która pozamykała okna, bo było jej zimno… Nie muszę Wam pisać jakie to miało konsekwencje rano. Jak tylko wstaliśmy pojechaliśmy na śniadanie, do banku wymienić pieniądze i na kawę. Około 12 rozpakowywaliśmy już walizki w naszym pokoju 🙂

Ośrodek:

Ośrodek leży nad samym morzem w malowniczej miejscowości Nemira. Pokoje wewnątrz spełniają wszystkie standardy mimo, że nie są specjalnie nowoczesne. Jest czysto, przyjemnie, a wszystkie meble były raczej nowe. Prawie każdy pokój ma taras i widok na morze. Od strony morza jest ogród pachnący rozmarynem. Klimat chorwacki w każdym calu. Wspaniali właściciele. A te tarasy… a widok… a zapach… Bosko!

Pokój

Wszystkie zdjęcia to widok z naszego tarasu 🙂

Mieliśmy wynajęte studio, które składało się z dwóch sypialni, kuchni, łazienki, małego salonu połączonego z kuchnią i ogromnego tarasu. Do pokoju były dwa wejścia, jedno od strony tarasu, a drugie od strony wejścia ( schodów ). Sypialnia, w której spała para z którą byliśmy, była ogromna. Było wielkie małżeńskie łóżko, mniejsze jednoosobowe łóżko, duża szafa, toaletka, dwie szafeczki obok łóżka i jedne drzwi prowadzące do salonu. W naszej sypialni było duże łóżko małżeńskie, szafa, toaletka, dwie szafeczki obok łóżka i dwoje drzwi. Szklane na taras oraz małe drewniane do salonu ( teoretycznie na wprost drzwi do sypialni pary z którą byliśmy). Salon i kuchnia były pomiędzy sypialniami, połączone ze sobą. W salonie była mała dwuosobowa kanapa, stolik, wieszak, telewizor oraz drzwi do łazienki i drzwi, którymi można było wyjść na zewnątrz. W kuchni były meble kuchenne, stół z krzesłami, lodówka, czajnik bezprzewodowy, zlew, elektryczna kuchenka i podstawowe naczynia typu talerze, patelnie itp. W salonie była klimatyzacja za dodatkową opłatą. W łazience był brodzik, toaleta, umywalka i szafka z lustrem. Na tarasie czekał na nas boski widok na morze i ogród, wielki stół, cztery krzesła, suszarka do ubrań oraz popielniczka.

W kuchni i łazience było prawie wszystko ( naczynia, talerze, garnki, durszlak, deski, sztućce, miotła itp ). Trzeba zabrać jedynie worki na śmieci, domestos, płyn do naczyń, gąbkę, ściereczkę, ręczniki papierowe, papier toaletowy oraz jedzenie.

Do każdego pokoju jest dopisane miejsce parkingowe. Parking jest jakby pod Ośrodkiem i jest zamykany o godzinie 23.

 

Plaża

Do plaży mieliśmy dosłownie kilka kroków. Schodkami trzeba było zejść do ogrodu, a stamtąd kolejnymi schodami bezpośrednio na plażę. Na terenie Ośrodka można skorzystać z grilla ( trzeba wpisać się na listę ) oraz z pomieszczenia tuż przy wejściu na plaże, gdzie można zostawić materace, maty czy wózek. Plaża kamienista, ale kamyczki małe i wygodne 😉 . Dużo drzew, mała knajpka i najpiękniejsze widoki świata. Plaża jest mała i kameralna.

Pobyt

W planie mieliśmy spacery do Omisia ( 3 km ), zwiedzanie Splitu, Trogiru, Makarskiej oraz rejs statkiem. Mąż planował jeszcze Zipline.

Niestety udało się nam tylko zobaczyć Omiś, Makarską i popłynąć statkiem. Reszta pozostała w strefie marzeń. Nadrobimy za następnym razem 🙂

Pierwszy tydzień mijał długo i leniwie. Mało ruchu, a jeśli już to autem. Nic męczącego. A jedyna atrakcją, którą zrealizowaliśmy był rejs statkiem. Wieczory spędzaliśmy w czwórkę, głownie pijąc rakiję, grając w kalambury, patrząc jak ktoś obraża się nawet za to, że nie zjadł zepsutego sosu, słuchając wciąż poleceń ktosia, trzaskania drzwiami, krzyków i wulgaryzmów. Była też plaża, grill, rejs statkiem ( fantastycznie było 🙂 – mnie i mojemu Mężowi). W tym lenistwie i z chęci oderwania myśli od ciągłego krzyku odkryłam Instagram 🙂 a Mąż nurkował w swojej super masce i wyławiał dla mnie muszelki. Raz byliśmy na pysznym obiedzie i jedliśmy dużo lodów.

W drugim tygodniu nastąpił rozłam. Mąż i ja zwiedzaliśmy i chodziliśmy sami, pozostały nam tylko nogi i komunikacja miejska, ponieważ mimo wcześniejszych ustaleń nie mogliśmy korzystać z auta. A i znajomy podrzucić autem nas nie mógł, ponieważ dostał zakaz od ktosia. Kwas nie?

Mimo, że ciężko było spędzać z nimi czas po rozłamie, to nam to wyszło na dobre. Mieliśmy romantyczny tydzień, chodziliśmy na długie spacery, dużo rozmawialiśmy, pojechaliśmy autobusem do Makarskiej ( 40 km ), spotkaliśmy się dwa razy z moją Siostrzenicą, która również odpoczywała w Chorwacji, kupiliśmy pamiątki. Drugi tydzień był trudny przez te toksyczne emocje, dał nam jednak czas tylko dla nas.

W między czasie poznaliśmy fajną grupę Polaków, fantastycznego Sołtysa u którego kupowaliśmy Rakiję i rudego Kota 🙂 Byliśmy w Makarskiej, płynęliśmy statkiem, spacerowaliśmy po Omisiu i chłonęliśmy cudowną Chorwację.

Podróż powrotna

Podróż powrotna upłynęła w ciszy, prawie, ponieważ rano ktoś się uruchomił i niestety wydobywał z siebie potok niepotrzebnych słów i wulgaryzmów. Na szczęście miałam mp3, tylko mój biedny Mąż musiał tego słuchać. Kolega dowiózł nas bezpiecznie do domu.

W domu

Czekał nasz Kot 🙂 Czekała Rodzina 🙂 i Znajomi 🙂

Mimo tego, że źle wybraliśmy sobie towarzystwo ( ktosia ) to urlop w Chorwacji był cudowny, a sama Chorwacja skradła nasze serca na zawsze. Mam nadzieję, że za rok znów pojedziemy. S A M I 🙂 .

Dziś cieszę się z takiego obrotu sytuacji, bo jestem szczęśliwsza i poznałam smak prawdziwej przyjaźni bez toksyny.

 

Podziel się linkem...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on Pinterest